Dla rodziców, dziadków i wszystkich zainteresowanych, którzy tu trafili.

Nasza przygoda z Matematycznym Uniwersytetem Dziecięcym zaczęła się pięć lat temu i pochłonęła nas bez reszty. Pierwszym przedsięwzięciem było wydanie zestawu edukacyjnego do nauki liczenia dla najmłodszych. Dzięki temu mogliśmy zacząć naukę matematyki już w przedszkolu! Przykro mówić o tym jak źle uczy się matematyki w Polsce. Badania naukowe pokazują, że tylko 1 na 10 osób może mieć problemy ze szkolną matematyką. Takie rezultaty osiągnęła szanowana w Polsce i znana na całym świecie profesor Gruszczyk-Kolczyńska. Dlaczego rzeczywistość tak bardzo odbiega od wyników badań? Dlaczego aż tyle osób ma problemy z tym przedmiotem? Dlaczego te problemy są aż tak rozległe? Wreszcie jak uchronić swoje dziecko od matematycznego analfabetyzmu?

Dlaczego są problemy z tą matmą?

Badania wykazują, że dzieci nie radzą sobie z matematyką głównie dlatego, że nie potrafią sprawnie liczyć. Pokazując na przykładach podstawowe prawidła matematyczne, takie jak na przykład przemienność dodawania, uczymy dzieci jak „sprytnie” liczyć. Dla przedszkolaka wykonanie działania 3+8 to duży wysiłek podczas, gdy 8+3 jest już trywialnym działaniem. Ponadto w ten sposób pomagamy kształtować abstrakcyjne pojęcie liczby. Cała matematyka w szkole podstawowej opiera się na umiejętności sprawnego liczenia, gdyż to w procesie nauki liczenia dzieci uczą się logiki. Dopiero w gimnazjum pojawią się takie twory, jak twierdzenia w postaci jawnej i samodzielnej. Wtedy też uczeń poznaje pojęcie funkcji liczbowej, a rachunki stają się drogą, nie celem. Ucząc dzieci liczyć, dajemy im szansę, aby w dalszej części edukacji nauczyły się myśleć. Ponadto, jeśli liczenie nie będzie pochłaniało ich całej uwagi, będą w stanie dostrzegać poza nim prawidłowości matematyczne.

Jak można je rozwiązać?

Matematyka również przypadki beznadziejne to znak rozpoznawczy naszej firmy od 23 lat. Każdego możemy nauczyć matematyki. A jak to robimy? Wykorzystujemy powszechnie znaną zdolność naszego mózgu do uczenia się przez całe życie. Jeżeli nawet pewne obszary mózgu nie rozwinęły się na odpowiednim etapie edukacji, to mózg zachowuje się jak rzeka – meandrując, znajduje nowe koryto. Niestety te zakola rzeczne niosą pewne konsekwencje, bo spowalniają właściwy bieg rzeki. Początkowo trafiali do nas głównie starsi uczniowie na „trening” przed egzaminem. Razem z nimi znajdowaliśmy nowe drogi do nauki konkretnych zagadnień. Z Matematycznym Uniwersytetem Dziecięcym jest inaczej. Uczymy prewencyjnie, a nie skupiamy się na niwelowaniu skutków niewłaściwego nauczania. Fundacja Cała Polska Liczy Dzieciom szerzy pogląd, że nauka liczb, geometrii i to od najmłodszych lat, może być świetną i twórczą zabawą. Każdy ma szansę uniknąć zmartwień związanych z nauką matematyki, jeśli odpowiednio szybko podejmie odpowiednie starania.

Matematyczny Uniwersytet Dziecięcy - zarys zajęć

Zajęcia z nami to nie angielski dla przedszkolaków, bo to nie „osłuchiwanie się z matematyką”. Nauka Matematyki wczesnoszkolnej, czyli metod liczenia to wiele różnorodnych gier i zabaw, dzięki którym dzieci wchodzą bezboleśnie w świat matematyki. Podczas naszych warsztatów realnie bawimy się ucząc matematyki, a nie tylko „ocieramy się” oto jakże chwytliwe powiedzenie: „nauka poprzez zabawę!". Korzystamy z zaprojektowanych przez Matemę gier planszowych, dzięki temu oprócz matematyki uczymy też dzieci jak radzić sobie z porażkami. Nasze gry zostały zaprojektowane specjalnie do pracy, dopiero po namowach rodziców rozważamy ich dystrybucję. Ilość wszystkich pomocy dydaktycznych, jakich używamy na zajęciach, jest celowo duża - chcemy dzieci intrygować, dawać im więcej niż na normalnych „lekcjach”. Matematyka ma być kojarzona z czymś fantastycznym, czymś wyjątkowym. Zachęcamy do obejrzenia galerii zdjęć i filmu z naszych zajęć. Zajęcia trwają 30 minut i odbywają się raz w tygodniu. Grupy są maksymalnie pięcioosobowe. Na zajęciach uczymy dzieci liczyć, rozpoznawać symbole graficzne liczb, dodawać i odejmować. Ponadto zapoznajemy je z systemem dziesiętnym i kształtujemy wyobraźnię przestrzenną. Innowacja, którą się posługujemy polega na zburzeniu dotychczasowego porządku. W szkole przez pierwsze pół roku jest wprowadzana monografia liczb mniejszych niż 10. Przez całą pierwszą klasę dzieci mają styczność z liczbami zakresu 20, 30. My, dzięki podziałowi na grupy względem poziomów, nie musimy wyznaczać dzieciom górnej granicy, do której mogą liczyć. Nie ograniczamy ich, żeby zrealizować program z całą klasą. Pokazujemy system dziesiętny, który pomaga zrozumieć duże liczby. Uczymy dodawać w pamięci. Dopiero potem mówimy o symbolu liczby, o jej wielowątkowym sensie. Rozbudowujemy działalność funkcjonującego już Matematycznego Uniwersytetu Dziecięcego, opartego na nauce liczenia i propedeutyki matematyki, z pominięciem konieczności tradycyjnego ich zapisu, bez jednoczesnej rezygnacji z niego! Zapis odbywa się przy użyciu autorskich narzędzi. Projekt ten jest częścią nietuzinkowego biura korepetycji i sieci szkół pod nazwą Matematyczny Uniwersytet Dziecięcy.

Badania naukowe a realia: co można powiedzieć o efektach naszej pracy w świetle wyników badań Pani Profesor?

Zwykle tylko 52% siedmiolatków potrafi dodawać i odejmować w zakresie dziesięciu, pomagając sobie liczeniem na palcach. Pozostałe dzieci potrafią liczyć tylko obiekty, które widzą, tylko nieliczne próbują stosować zbiory zastępcze. W naszych grupach dalej są dysproporcje pomiędzy dziećmi, ale proporcja jest bardzo zbliżona do wyników profesor Gruszczyk-Kolczyńskiej. Następuje więc wyrównanie umiejętności matematycznych, co dotychczas spędzało sen z powiek praktykom nauczania. Co udało nam się osiągnąć w roku szkolnym 2014/2015 dzięki nowatorskiemu podejściu do nauki liczenia?
  • 70% dzieci wykonywało w pamięci nawet takie rachunki jak 74+29 (są to 5-6-latki);
  • wszystkie dzieci potrafiły sprawnie liczyć, dodawać i odejmować w zakresie do 100 (większość potrafiła liczyć w pamięci, a wszystkie umiały stosować zbiory zastępcze);
  • znały i rozpoznawały liczby do 10 tysięcy (dzieci są ciekawe, dużych liczb, bo to zapowiedź nieskończoności; same chcą poznawać coraz to większe liczby, więc to one wyznaczają barierę poznawczą);
  • tylko garstka wspomagała się liczeniem na palcach; wszystkie rozumiały przemienność dodawania, znak równości i inne prawidła rządzące światem arytmetyki, od których zaczyna się przygoda z matematyką;
Nasze działania są trwałe; dzięki zajęciom w przedszkolu zaoszczędzą Państwo w przyszłości na korepetycjach z matematyki. Naszych dzieci już później nie da się zepsuć!

Filmy z zajęć:

Rewolucja czy też ewolucja?

Rozwiń tekst
Istnieje przestrzeń w edukacji matematyki, która jest zupełnie opuszczona: chodzi o dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym (klasy 1-3). Wszyscy dydaktycy i metodycy na całym świecie wiedzą, że to w tym wieku jednostka kształtuje się w sposób permanentny, zwłaszcza jeśli chodzi o zdolności intelektualne. Niemalże nie zdarza się, żeby dziecko nie miało żadnych problemów z matematyką w klasie 3 i nagle te problemy pojawiają się w 5 klasie w sposób nieproporcjonalny. Teraz przytoczę notkę, dotyczącą guru edukacji matematycznej najmłodszych. Kilkadziesiąt lat temu prof. Gruszczyk-Kolczyńska przeprowadziła, zdumiewające swymi wynikami, badania naukowe. Pokazały one, że dzieci, które w wieku przedszkolnym były angażowane w gry i zabawy matematyczne aż w 57 % zbadanych przypadków, zostały ocenione w trakcie późniejszej nauki w szkole, jako wybitnie uzdolnione matematycznie!!! Jedynie ok.11% badanych dzieci miało w przyszłości problemy z matematyką, spowodowane traumą (rozwód lub śmierć rodziców, dysleksja, ciężka choroba, etc.). Pozostałe 32 % dzieci osiągało przeciętne lub ponadprzeciętne wyniki. Badania te w sposób niezbity dowodzą także, że gdy dziecko rozpoczyna naukę matematyki w wieku lat siedmiu - to może być już za późno - nie tylko zresztą na matematykę, ale również pianistykę, balet, tenis i wiele innych dziedzin ludzkiej aktywności, w których osiągnięcia determinuje nie tylko wytężona praca, ale również wiek, w którym podejmuje się pierwsze próby. Przecież nie zapomnieliśmy, jak to było (i jest!) w szkole: dzieci wybitnie uzdolnione matematycznie? Jedno na kilka lat - czyli poniżej 1% ogółu uczniów. Ponadprzeciętnie uzdolnione? Dwóch, trzech uczniów w ponad 30-osobowej klasie - czyli poniżej 10%. Reszta to uczniowie przeciętni i słabi, z traumą, której imię brzmi: matematyka. Pierwsza przyczyna, dla której nauka matematyki zaczyna się właściwie dopiero w drugiej i trzeciej klasie szkoły podstawowej, jest dość prozaicznej natury. Chodzi o umiejętność zapisywania informacji. matematycznych. Badania naukowe, ale również nasz zdrowy rozsądek, dowodzą, że umiejętności rachunkowe są uprzednie w stosunku do umiejętności dokonywania ich zapisu. Co to oznacza w praktyce? Wszyscy wiemy, że dziecko najpierw potrafi mówić i liczyć, natomiast naukę pisania może rozpocząć około 6 roku życia.
Nauka matematyki poprzez gry i zabawy. Bez pisania, bez półrocznej monografii liczb mniejszych od 10. W zamian za to wszystko odbywa się w umyśle dziecka i w indywidualnym zakresie danym dziecku. Pani profesor do swojej publikacji dołączyła mini zestaw: z guziczkami, było tam parę kart przedstawiających liczby i kostka sześcienna do gry w chińczyka. My poszliśmy o krok dalej i całkowicie odłożyliśmy naukę zapisu, a skupiliśmy się głównie na umiejętności liczenia. Z faktu, iż dzieci liczą zbyt miernie wynikają ich problemy w klasie IV, a potem w późniejszych klasach. To jest fundament naszej idei nauczania. My piszemy za dzieci lub dzieci dokonują zapisów matematycznych specjalnymi kartami wyrażającymi matematyczne symbole. Wykonujemy to w minimalnym zakresie jaki jest możliwy do uzyskania. Jest to margines naszego nauczania matematyki bowiem najwięcej dzieje się w dziecięcym umyśle.
W szkole dzieci uczy się wziąć w pętle 3 misie i 3 słonie i uczy stwierdzać, że jest to tyle samo zwierzątek. Co do tego sporo zastrzeżeń ma już sama profesor. Ale na pytanie: Ile jest 8+4? Oblicz to proszę w pamięci. To już jest marginalna kompetencja, tak może pomyśleć po rozmowie z uniwersyteckim fachowcem rodzic. Mam namyśli nagminne, świadome więc i celowe umniejszanie udziału tej newralgicznej kompetencji stosunku do tej dotyczących umiejętności stwierdzenia: trzy słonie to w pewnym kontekście trzy misie. W oczach eksperta ta umiejętność jest relatywnie równa liczeniu w pamięci. Aspekty liczb naturalnych są ważne, nikt temu nie przeczy, chodzi o zamianę kolejności i inne rozłożenie dotychczasowych akcentów. Dziecko nie umie dokonać zapisu treści matematycznych w tradycyjny sposób, wymagany przez szkołę, (ołówek kartka papieru) więc ma odciążony umysł, dostaje od życia 200 zadań rozwiązanych tygodniowo więcej. Tak jak nasi pra-przodkowie uczyli się liczyć, licząc, a nie pisząc. Zwłaszcza w okresie gdy zostały już wymyślone słowa dla liczebników 1,2,3 i dalszych (są cywilizacje, które po liczbie trzy używały już tylko jednego określenia na resztę liczb - wiele). Co najważniejsze po nazwaniu liczb większych niż 3 liczono już w pamięci aż...
Tu uczyliśmy...
© 2014 - 2017 matema.edu.pl Created by - Elementy grafiki: Piotr Nowakowski
YouTube